O 17 usiadłam przed laptopem. Czułam lekki niepokój czy to na pewno jest to, czego w tym momencie życia chcę. Długo myślałam, czy to aby na pewno jest dobra decyzja, by odejść i zacząć wszystko od nowa? Każdy w pewnym momencie swojego życia potrzebuje zmian, które obrócą jego świat o 360 stopni i zapewnią mu nowy, lepszy początek. W jednym z postów na swoim obecnie nieaktywnym blogu wspomniałam; „Zacząć wszystko od nowa. Robię to co-dzie-nnie. Mogłabym rzucić wszystko w diabły, usiąść i płakać z bezsilności. Wszystko, co burzy twój spokój, równowagę, radość z życia, usuń to. Jeżeli wydawało Ci się, że tak po prostu zaczniesz wszystko od początku z uśmiechem na twarzy, to Cię rozczaruję. To tak nie działa. Ja tak robię — biorę wdech i zaczynam od nowa! Pięć, dziesięć, piętnaście, sto czy sto tysięcy razy tego się nie liczy. Dlaczego to robię? Bo życie nie jest po to, by przeżyć je każdego dnia stając na krawędzi. Chcę być szczęśliwa, niezależna i spełniona. Pomyślicie hipokrytka, bo zaczynam od „to tak nie działa”, a kończąc, mówię, że właśnie tak robię, bo chce być szczęśliwa. Człowiek robi różne głupie rzeczy, ja kręcę się na karuzeli.’’.
Znowu… poczułam potrzebę by rzucić wszystko w diabły i zacząć wszystko od początku.
